» kzbb.org « :: Dzisiaj jest środa, 08 września 2010 roku ::  
  Strona główna
  mobi.kzbb.org
  Aktualności
  Kronika
  Historia
  Kim jesteśmy
  Rejony i Grupy
  Agendy i Służby
  Nabożeństwa
  Kazania - mp3
  Świadectwa
  Biuletyn
  Słowo od Pastora
  Czytelnia
  Materiały do pobrania
  Budowa
  Foto Galeria
  Statystyka
  Kanały Kanał RSS
  Linki
  Telefon zaufania
  Kontakt


Zapisz Wypisz
  Gości online: 22
  Dzisiaj: 33
 • Odwiedzin: 605193
Powiadom znajomych
Strona startowa
Dodaj do ulubionych


foto galeria:


fotorelacje:


 
  Czytelnia - Kanał RSS


Bicie rekordów
 2009-10-30 g.12:29 | 7 044 bajtów | czytano 596 razy

Tytuł tego rozważania sugeruje, że chciałbym się zająć sportem. Poniekąd tak, ale dziedzina ta nie wyczerpuje absolutnie tego tematu.
To, co wydarzyło się na świecie w ciągu ostatnich stu lat można by określić słowami zawartymi w tytule. Nie trzeba być wielkim naukowcem, by zauważyć, że wszystko wokół nas nabrało ogromnego przyśpieszenia. Widać to oczywiście najwyraźniej we wszystkich dyscyplinach sportu, gdzie skacze się coraz dalej i wyżej, obojętnie, czy z tyczką, czy bez niej, biega się szybciej, rzuca, miota i pływa przekraczając kolejne nieosiągalne dotychczas granice. Stykamy się z tym zjawiskiem także nie będąc sportowcami czy kibicami. Wystarczy wsiąść do samochodu i wjechać na popularną dwupasmówkę. Pokonując nawet krótki odcinek drogi możemy zauważyć, że ograniczenia prędkości pozostają fi kcją, a większość kierowców najchętniej jechałaby bez przerwy lewym pasem. Po co? Po to, by Bicie rekordów wypróbować osiągi swojego samochodu, by pokazać rewelacyjne przyśpieszenie, które pozwala każdego wyprzedzić. Za moich czasów – jak to się zwykło mówić – prędkością absolutnie fascynującą było 120 kilometrów na godzinę. Nie każdy samochód mógł taką prędkość rozwinąć. Dzisiaj motocyklista, gdy tylko pozwalają mu na to warunki drogowe, z łatwością może osiągnąć 200 km/h i więcej. Muszę przyznać, że starając się prowadzić mój samochód zgodnie z przepisami ruchu drogowego, czuję się w tym nieco osamotniony.

Podobna sytuacja panuje w świecie komputerów. Pamiętam, jak z ery maszyny do pisania, która w końcowej fazie zyskała napęd elektryczny, przeszliśmy do pierwszych komputerów. Ich zawrotna jak na owe czasy prędkość, wdaje się dziś wolniejsza od ślimaka. Coraz pojemniejsze dyski, coraz szybsze procesory, oprogramowanie, które wymaga lepszych parametrów takich chociażby jak pamięć czy grafi ka stają się dążeniem współczesnych elektroników, informatyków, programistów i zwykłych użytkowników.

Spiker radiowy w komercyjnych stacjach przekazując nam wiadomości, w ciągu kilku sekund wyrzuca z siebie całą lawinę słów. W telewizyjnych programach informacyjnych prowadzący dziennikarz z nerwem w głosie omawia wydarzenia ostatnich godzin, a na ekranie przesuwa się równocześnie kilka pasków zapisanych wieściami z różnych dziedzin – sportu, biznesu, pogody itp. Oglądając kilkuminutowy teledysk jesteśmy bombardowani niezliczoną ilością obrazów, które zmieniają się szybciej niż mgnienie oka. W rozmaitych quizach i teleturniejach czas na udzielenie odpowiedzi uległ znacznemu skróceniu, a niekiedy odbywa się na wyścigi między rywalizującymi ze sobą osobami. Mam wrażenie, że w czasie „Wielkiej Gry” było o wiele spokojniej. Nie inaczej jest w medycynie. Dobry lek to taki, który działa szybko, niemal natychmiast. Oglądając reklamy telewizyjne znajdujemy ich całe mnóstwo. Na ból, zgagę, przeziębienie i inne mniej lub bardziej dokuczliwe schorzenia wystarczy odpowiednia tabletka. Ot, po prostu, łykasz pigułkę i problem znika, jak ręką odjął. Oczywiście przedtem, co lektor zaznacza również bardzo pośpiesznie, zapoznać się musisz z treścią ulotki. Ale kto by tam czytał? Przecież Goździkowa to już sprawdziła.

Obserwując ten pęd można by zapytać: do czego to prowadzi? Czy istnieje jakiś kres, jakaś granica tych wydawałoby się nieograniczonych możliwości bicia rekordów we wszystkich dziedzinach? Wynalazki ludzkości, to z pewnością Boża łaska objawienia, a także przejaw kreatywności, w którą jako istoty stworzone na Jego podobieństwo zostaliśmy wyposażeni. Wielu naukowców i odkrywców miało głęboką świadomość istnienia Boga. Czy jednak w tym procesie ciągłej akceleracji nie nastąpiło jakieś wypaczenie celów?

Jeden z moich znajomych – niemłody już człowiek powiedział mi kiedyś, że jego zdaniem rozwój techniki powinien był się zatrzymać na etapie maszyn prostych. Wszystko, co nastąpiło potem, w ogólnym rozrachunku przyniosło i przynosi nadal więcej szkody niż pożytku.

No właśnie, zatrzymać! Czy jest to możliwe? Obawiam się, że nie. Świat pędzi z zawrotną prędkością i cały czas przyśpiesza. Ale dlaczego? Bo dzień jest za krótki? Młodość za krótka, życie za krótkie, więc dlatego trzeba się śpieszyć? To chyba nie jest właściwa odpowiedź na to pytanie.

Pisząc ten artykuł nie śpieszę się zbytnio. Przyznam, że również żadnego z poprzednich nie napisałem, mówiąc potocznie „na kolanie”. Staram się kilkakrotnie przemyśleć każdą poszczególną sentencję, poprawić błędy, wstawić przecinki i w końcu po kolejnej korekcie decyduję się na wysłanie go do druku. Ale nawet wtedy mam pewien niedosyt, gdyż wydaje mi się, że mogłem go napisać jeszcze lepiej, bardziej zrozumiale, ujmując problem w sposób wyrazisty i dogłębny.

Odnoszę wrażenie, że życie człowieka jest podobne do pisania artykułu. To, co robimy, jak żyjemy nie tylko określa nasz styl, ale też jest czytane przez innych. Każdy z nas żyjąc w określonym środowisku posiada swój własny krąg „czytelników”.

Apostoł Paweł przekonuje: „Wy jesteście listem naszym, napisanym w sercach naszych, znanym i czytanym przez wszystkich ludzi; Wiadomo przecież, że jesteście listem Chrystusowym sporządzonym przez nasze usługiwanie, napisanym nie atramentem, ale Duchem Boga żywego, nie na tablicach kamiennych, lecz na tablicach serc ludzkich”. 2 Kor. 3:2-3.

Dawniej w szkołach uczono kaligrafi i, a potem przez długi czas utrwalano u uczniów te nawyki. W efekcie ludzie, którzy ukończyli taką szkołę przez całe życie posługiwali się pięknym charakterem pisma. Dziś już nie przykłada się do tego problemu tak wielkiej wagi, a w rezultacie czasem uczeń ma kłopoty, by odczytać to, co sam napisał. To również wynik pośpiechu. Kaligrafia wyszła z mody. Notując piszemy byle jak, używamy skrótów i sobie tylko znanych określeń i znaków.

Pytam sam siebie: czy nie dzieje się tak przypadkiem w moim życiu duchowym? Być może udzieliło mi się również owo przyśpieszenie i w efekcie stałem się „trudny do rozszyfrowania” dla mojego sąsiada, kolegi lub współpracownika?

Odkurzam w mojej pamięci refren pewnej piosenki, którą śpiewaliśmy na spotkaniach młodzieżowych. Oto on: „Zatrzymaj się na chwilę nad całym pięknem świata, zatrzymaj się na chwilę, zauważ swego brata. Zatrzymaj się na chwilę nad tym, co w sercu kryjesz, zatrzymaj się na chwilę i pomyśl, po co żyjesz.” Dedykuję go wszystkim, których porwał pęd dzisiejszych czasów.

A kiedy już się zatrzymasz, posłuchaj, co chce powiedzieć tobie Bóg: „Izraelu, oczekuj Pana, gdyż u Pana jest łaska i odkupienie...” Ps. 130:7. Będąc tak skoncentrowanym zrozumiesz, co tak naprawdę zbliża się rekordowo szybko. Prorok Sofoniasz mówi: „Bliski jest wielki dzień Pana, bliski i bardzo szybko nadchodzi”. Sof. 1:14.

Modlę się o to, abym ze spokojem w sercu mógł zawołać: „Amen, przyjdź, Panie Jezu!” Obj. 22:20.

Bogusław Haręża

<< powrót
 

Copyright © 2002-2009 by KZ Zbór "FILADELFIA" Bielsko-Biała