• Gości online: 22 • Dzisiaj: 33 • Odwiedzin: 605193
|
|
|
Powiadom znajomych
Strona startowa
Dodaj do ulubionych |
|
|
|
 |
foto galeria:

fotorelacje:

|
|
|
 |
 |
|
|
| |
 | | …nie była to pora na figi |
| | | 2009-10-29 g.17:47 | 3 395 bajtów | czytano 664 razy |
Jesteśmy przyzwyczajeni, przynajmniej w naszej strefie klimatycznej, do różnych pór. Wiosną odnosi się wrażenie, jakby wszystko było przed nami. Wszędzie dookoła widać kwiaty, drzewa pokrywają świeże liście, zaczyna być tak jakoś radośniej. A gdy taki nastrój uzupełnia odkrycie, że jeszcze tylko kilka tygodni do zakończenia nauki w szkole lub, że przed nami wkrótce wymarzony i od wielu miesięcy oczekiwany czas urlopu to, jak mówią niektórzy – chce się żyć! Cóż jednak, w naszym odczuciu taki czas zazwyczaj zbyt szybko się kończy i ponownie trzeba wracać do „rzeczywistości”. Początkowo swoje nastroje podtrzymujemy jeszcze wspomnieniami dopiero co minionych przeżyć, a całkiem niezła pogoda rozpoczynającej się jesieni w znacznej mierze podtrzymuje w nas na duchu.
Okresy czasu, sezony; ich obecność w naszym życiu jest na co dzień tak powszechna, że chwilami przestajemy na nie zwracać uwagę. Ich wpływ na nasze życie wcale się przez to nie zmniejsza. Wręcz przeciwnie, w zależności od rodzaju pory, okresu czy sezonu wykonujemy pewne prace będąc bardzo intensywnie zaangażowani lub pozwalamy sobie na więcej luzu jakby „usprawiedliwionego” nadejściem określonego czasu. Niech dla przykładu wspomnę porównanie studentów w gorącym okresie tuż przed egzaminami i dla odmiany w początkowych tygodniach semestralnych.
W kontekście zmian czasu i różnych pór, trudno jest zrozumieć oczekiwanie Jezusa wobec drzewa fi gowego, jakie miał podczas skąd inąd znanego wjazdu do Jerozolimy.
„I ujrzawszy z daleka drzewo figowe pokryte liśćmi, podszedł, by zobaczyć, czy może czegoś na nim nie znajdzie, ale gdy się zbliżył do niego, nie znalazł nic poza liśćmi, nie była to bowiem pora na fi gi.” Ew. Marka 11, 13.
Mam nadzieję, że nie tylko ja odnoszę wrażenie, że to zbyt daleko idące oczekiwanie. Nie wychodzimy zimą, wiosną czy nawet początkiem lata do ogrodów, by zbierać owoce tak, jak to ma miejsce jesienią. Rośliny, drzewa, mają swój okres wegetacyjny w ramach którego owocują, a poza nim czasem nawet i liści im brak.
Niemniej to, co wydarzyło się w drodze do Jerozolimy zwraca uwagę na odpowiedzialność Kościoła w całości, zboru i każdego nowonarodzonego chrześcijanina, że jest dziedzina wyjęta jakby spod wpływu okresów czasu, czy pór roku. Głoszenie Ewangelii bowiem nie zostało przewidziane jako od czasu do czasu, przeprowadzana akcja, taka jak np. zbliżająca się, a organizowana wspólnie z innymi społecznościami w naszym mieście, ewangelizacja w BCK.
Nasze wspólne jako Kościoła i każdego dziecka Bożego głoszenie ewangelii, winno być procesem stałym, częścią codziennych „obowiązków duchowych” wśród których, mam nadzieję, pozostają modlitwa i czytanie Bożego Słowa. Nikt z nas nie może liczyć na jakiekolwiek argumenty usprawiedliwiające bierność w tym zakresie, tym bardziej gdy spojrzymy oczami uczniów na to, co stało się ze wspomnianym drzewem figowym.
Ap. Paweł to również wyraźnie i bez cienia wątpliwości potwierdza słowami: „Bo jeśli Ewangelię zwiastuję, nie mam się czym chlubić; jest to bowiem dla mnie koniecznością; a biada mi, jeślibym Ewangelii nie zwiastował (1 Koryntian 9:16).
To nie pora na figi, ale najwyższy czas aby Ewangelia owocowała!
Edward Lorek, pastor |
<< powrót |
|
|
|
 |